POZNAJ HISTORIĘ
KULTOWEJ ORANŻADY

I pomóż nam ją uzupełnić (szczegóły na dole)

NARODZINY
KULTOWEGO SMAKU

Oranżada dotarła
do Polski z Francji.
Na dworach magnackich serwowano napój na bazie wody, cukru i soku lub syropu pomarańczowego. Niekiedy – jak np. w przepisie Lucyny Ćwierciakiewiczowej z połowy XIX wieku – oranżadę przygotowywano z spirytusowego ekstraktu
ze skórek pomarańczowych.

POJAWIAJĄ SIĘ
BĄBELKI

Wcześniej w napojach
pojawiły się bąbelki naturalne, jako efekt uboczny fermentacji. Dopiero proces sztucznej saturacji dodał gazu (i to jakiego!) napojom innym niż piwo czy szampan. Na przełomie wieków nad procesem gazowania pracowało co najmniej kilku wynalazców – i kilku uzyskało stosowne patenty. Nie ma więc jednego ojca oranżadowych bąbelków.

BRZDĘK!

Woda sodowa – i oranżada nie istniały w wersji „na wynos” do końca XIX wieku, kiedy to w Niemczech opatentowano porcelanowy korek i butelkę typu krachla. Patent tak się przyjął, że w okolicach Krakowa „krachlą” nazywano samą oranżadę. Butelki tego typu miały się w Polsce dobrze aż do lat 70-tych, kiedy rozpowszechniły się bardziej higieniczne, jednorazowe kapsle.

DLA OCHŁODY

Spośród fundamentalnych dla oranżady wynalazków, ten miał również kolosalne znaczenia dla losów świata. Pierwsza domowa lodówka została opracowana w Stanach Zjednoczonych w latach trzydziestych.
W Polsce musieliśmy poczekać kolejne dwadzieścia lat – po wojnie zaczęto produkować wrocławskie „Mewy”.

GRUŹLICZANKA

Nie sposób opowiedzieć historii napojów gazowanych nie wspominając o saturatorach. Te niezwykłe maszyny na motorowerowych kółkach zaczęły pojawić się na polskich ulicach w 1948 roku, a zniknęły na dobre dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych.

PRODUKT
ORANŻADOPODOBNY

Instant był wtedy ostatnim krzykiem mody. Oranżada w proszku może dla nas obecnie brzmieć nieco absurdalnie, ale każdy, kto się z nią zetknął w dzieciństwie wie, , że do delektowania się jej smakiem nie była bynajmniej potrzebna woda.
Mniam!

ORANŻADA W RĘCE LUDU

Komunizm miał się jeszcze świetnie,ale w całej Polsce powstawały małe półprywatne rozlewnie oranżady. W Warszawie np. było ich ponad pięćdziesiąt. Ich zasięg dystrybucyjny często nie przekraczał kilku-kilkunastu kilometrów i był porównywalny z promieniem zaopatrzenia piekarni.

WYŚCIG POKOJU

Masowe rozlewanie oranżady stało się możliwe, między innymi, dzięki wprowadzeniu „taniego” (w porównaniu z krachlą) kapsla. A te – w każdym domu, w którym były dzieci – otwierano ostrożnie, tak aby nie wygiąć potencjalnego zawodnika. Jeszcze tylko flaga do środka (rysowana, naklejana) i można grać w wyścig pokoju!

TRZY KOLORY DOSKONAŁOŚCI

To przełomowa data, bo to właśnie w tym roku oranżada osiąga szczyt doskonałości. Dzięki oryginalnej i do dziś pilnie strzeżonej recepturze, powstaje Oranżada Hellena, która cieszyć będzie całe pokolenia, a jej smak nigdy się nie zmieni. Kultowa, polska, słodzona wyłącznie cukrem, bez słodzików i konserwantów. Taka, jak trzeba.

Ciekawostka
dla fanów Oranżady:

w 2007 roku nasza etykieta przeszła dyskretny lifting. Pojawiły się na niej zakręcone spiralki, słodkie cukierki (żadnych sztucznych słodzików!) i orzeźwiające bąbelki. Smak oczywiście pozostał bez zmian. I wiecie co? Etykietę pewnie jeszcze nie raz zmienimy. Receptury – ani o jotę. Potwierdzone info.

Muzeum Oranżady

Oranżada to wspaniały i kultowy w Polsce napój. Z miłości do niego chcemy opracować jego historię. Ale potrzebujemy Twojej pomocy.

Jeśli znasz jakieś fakty dotyczące polskiej oranżady, masz zdjęcia tego napoju sprzed lat lub stare etykiety, kapsle, butelki, odezwij się do nas.

Każdą osobę, której pomoc wykorzystamy, nagrodzimy honorarium w wysokości 200 zł. Pisz do nas na adres: muzeum@oranzada.pl